Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Poradniki World of Tanks dla prawdziwych czołgistów.
Awatar użytkownika
SaucerheadTharpe
Posty: 52
Rejestracja: 28 lip 2010, 8:41

Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: SaucerheadTharpe » 28 lip 2010, 12:17

Pomyślałem sobie, że na forum przydałoby się miejsce, w którym warto zgromadzić użyteczne wskazówki na temat zachowania w trakcie bitwy. Wszystko ku temu by zirytowany ciągłymi killami gracz wreszcie zrozumiał co robi źle, a ktoś bardziej doświadczony np. podszlifował warsztat. Jak ruszy oficjalna gra taki wątek jest bezcenny.

Warto też by wszystkie wskazówki co do których nie ma kontrowersji, czy różnic w poglądach lądowały w pierwszym, czy tam drugim poście. No, były w jednym miejscu. Wygodnie...


Zatem, żeby nie byś gołosłownym zaczynam:

- Długie proste to śmierć, a najazd od czoła na Niszczyciel Czołgów to śmierć pewna niczym komornik. Nawet nie zauważysz sprawcy. Korzystaj z potęgi manewru, nieregularnie zmieniaj kierunek jazdy (zygzakuj). Poruszaj się skokami od zasłony do zasłony. Szybko nabierzesz wprawy, tak że mimo manewrowania wieża będzie skierowana cały czas w stronę, z której spodziewasz się potencjalnego przeciwnika.

- Oskrzydlenie linii przeciwnika to dobry plan. Pamiętaj jedna, że przeciwnik też wie co to oskrzydlenie. Możecie się spotkać w najmniej spodziewanym momencie

- Niszczyciel czołgów nie jest na stałe przyspawany do krzaczków. Jeżeli spodobała Ci się jedna kryjówka - możesz być pewny, że będzie Twoim grobem. Po strzale - wiej z krzaków ile pary w cylindrach. Do następnej zasłony. W poprzednią już pewnie ktoś celuje.

- Niszczyciel czołgów to nie baletnica. Wymanewruje go nawet leichetraktor. Pamiętaj - nosem w stronę niebezpieczeństwa. I na Odyna! Nie na środku ścieżki, którą właśnie pruje stado BT-2. Trochę finezji...

- W krzaczki owszem chodzi się parami, ale nie są to pary Niszczycieli czołgów. Rozstawcie się tak, by celowanie w przeciwnika odbywało się pod różnymi kątami. Jeżeli cel wystawił Ci twardy przód, to drugi Niszczyciel właśnie widzi jego apetyczny boczek.

- Do szybkich czołgów raczej nie strzelaj z boku. Pewnie i tak nie trafisz. Właśnie po to są szybkie. Ale pocisk w przód z reguły skłania je do latania. Najskuteczniejsza taktyka: przyczajka obok trasy przejazdu. Niech Cię wyminą i prują w stronę flagi. Widzisz jakie mają śliczne pupki? Aż się proszą o kopa...

- Każda poprawka pozycji Niszczyciela czołgów pogarsza koncentrację strzału. Spróbuj nauczyć się przewidywać trasę przejazdu (wielu graczy wciąż słabo manewruje). Niech cel wjedzie Ci w precyzyjnie określoną, skupioną, linię strzału. Kręcenie całym wozem, za ruchliwym czołgiem to średnio dobry pomysł. No chyba, że trzeba improwizować, bo właśnie misterny plan się sypnął.

- Nawet jeżeli uważasz, że lider grupy realizuje kompletnie skopaną strategię trzymaj się planu. Natarcie kilku czołgów jest nieporównywalnie skuteczniejsze niż genialna strategia samotnika.

- Jeżeli nikt nie dowodzi, a masz pomysł, to weź rusz tyłek i wydaj dyspozycje. Z reguły większość czeka na jakikolwiek plan.

- Skoro zdecydowałeś się na rozpoznanie to nie zawracaj sobie głowy walką. Strzelaj kiedy musisz, a nie chcesz. I na miłość boską nie zwalniaj do celowania w samym środku linii wroga. Aha, zanim rozpoczniesz rozpoznawczą szarżę upewnij się, że masz dla kogo ją robić. Załogi dział samobieżnych czasami kompletnie nie zwracają uwagi na poświęcenie.

- Zasadzka w wyburzonym domu z lufa przez okienko jest efektowna, ale mało efektywna. Ograniczone pole ostrzału to coś czego nie lubisz. Serio!

- Jedynym skutkiem strzału z małego działka na wielką odległość jest obwieszczenie miastu i światu, że siedzisz pod tym krzaczkiem.

- To, że cel jest namierzony nie oznacza, że pocisk do niego doleci - pagórki, te sprawy... tego się nie czuje, aż do chwili kiedy dramatycznie pudłujesz i jest to Twój ostatni błąd w tym elektronicznym życiu.

- Dohamowanie do oddania strzału (spacja) radykalnie zwiększa celność. Niestety radykalnie zwiększa też podatność na trafienie np. spod tego niewinnego krzaczorka. Nie stój na środku pola i nie celuj jak gajowy Marucha z dubeltówki. To ma być stoppie & go. Najlepiej w trakcie zygzaka. Aha, czołg ma jeszcze inne prędkości niż stop i maksymalna - czasami wystarczy kapkę zwolnić na kilka sekund i już celowanie idzie lepiej. No i auto-aim nie gwarantuje trafienia.

- Spojrzenie przez celownik hipnotyzuje. Fanie jest widzieć, jak ktoś nieświadomie, powoli pakuje się pod strzał, ale nie możesz bawić się w długie celowanie. Każda dodatkowa sekunda to kolejne 50 dział, które być może właśnie szukają Twojego dupska. Lepiej nie trafić i mieć szansę na kolejny strzał, niż zginąć na ułamek sekundy przed oddaniem "najbardziej debeściackiego strzału ever in cała galaktyka"

- Wieża po to się obraca, by była zwrócona w stronę potencjalnego zagrożenia. Wyrób sobie nawyk jednego spojrzenia w stronę, w którą jedziesz (oszacuj obecność przeszkód) i dymaj wypatrując wrogów. Ten kto ma mniej kręcenia wieżą, zawsze strzeli pierwszy. I raczej pierwszy trafi.

- Trupy nie gryzą. Dymiący wraczek to bardzo wredne miejsce na zasadzkę. Nawet jeżeli figurujesz na mapie taktycznej jako apetyczna kropka, to przeciwnik ma problem z namierzeniem Cię poprzez tę zasłonę. Najczęściej zapomina się, zwalnia, mierzy, mierzy, mierzy, przybliża widok celownikiem, znowu mierzy, poprawia... Hej! Patrzcie! Koleżka stoi w szczerym polu! Kto pierwszy trafi łosia! Buuum!
-> World of Warships - walcz na morzu!
Yuken
Posty: 35
Rejestracja: 04 sie 2010, 15:50

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Yuken » 04 sie 2010, 16:36

To ja dodam kilka moich przemyśleń i obserwacji. Głównie z rosyjskiej bety, bo tam jest dużo bardziej zaawansowana i nie jest rzadkością spotkanie trzech IS-7 w jednej walce.

- ogólnie rzecz biorąc rosyjskie czołgi lepsze są w walce na bliskim dystansie, niemieckie lepiej się sprawują na odległość - ich działa mają mniejszy rozrzut.
- Niemcy mają lepsze Tank Destroyery, Rosjanie lepsze medium czołgi. Artyleria i ciężkie czołgi są porównywalne, oprócz Mausa i IS-7, gdzie IS-7 jest zdecydowanie górą ze względu na masakryczną prędkość.
- jeśli zdecydowałeś się na ścieżkę ciężkich rosyjskich, bądź gotów na mordęgę ze wszystkimi KV-ami. Co prawda działo 107mm jest już w stanie coś konkretnego zrobić, ale ich prędkość i prędkość obrotu wieży wielokrotnie będzie powodem zobaczenia napisu "Tank is destroyed".
- siedząc w najlepszym czołgu na mapie (jesteś na samej górze listy graczy) nie jesteś niezwyciężony - rajdy solo szybko kończą się oglądaniem własnego wraku. W tej samej sytuacji nie wyrywaj do przodu - ogólnie ludzie nie są lemmingami i każdy jedzie tam gdzie mu się spodoba, mając gdzieś konieczność osłaniania lidera.
- jeżeli w przeciwnym teamie jest czołg przewyższający o kilka klas wasz najlepszy czołg, nie zakładaj z góry porażki. Teoretycznie słabszy team ma sporo możliwości, aby taką sytuację obrócić w zwycięstwo: z reguły w drugim teamie ogólna siła jest mniejsza, więc można wybić wszystkie "jednostki towarzyszące", a na końcu zająć się najgorszym; gdy wiemy gdzie jest "monster tank" można spróbować objechać drugą stroną mapy i zdobyć bazę; ale chyba najbardziej efektownym sposobem jest zablokowanie wroga - dwa czołgi jako samobójcy zajeżdżają przód i tył wroga blokując mu możliwość jakiegokolwiek ruchu - pięknie to działa na wszystkie ciężkie czołgi, w szczególności Mausa i IS-7, chociaż mi się udało tak przycisnąć do wraku wrogi T-44 moim PZ IV.

Kilka obserwacji dotyczących map. Nie piszę, że to porady, bo nie każdy musi się z tym zgodzić.
Prochorovka:
- najlepszą trasą dla niemieckich czołgów jest droga, dla rosyjskich budynki. Jeździmy po krzaczkach, nigdy w otwartym polu. Nie ma też wielkiego sensu wjeżdżanie na górę za torami - osłabiasz swój team na dość długi czas, zanim zjedziesz przeważnie wszystko jest już rozstrzygnięte.
Malinovka:
- nigdy nie zostawaj na miejscu startowym, ani w odkrytym terenie. Ta mapa to pole do popisu dla snajperów. Nawet gdy kilku wrogów wjeżdża do twojej bazy, nie wychodź zza osłony.
Karelia:
- następna mapa dla snajperów. Tu zrobiłem mój rekord - wróg zabity z 631m :). Objazd wkoło góry zostaw szybkim i rosyjskim czołgom, Niemcy muszą mieć przed sobą przestrzeń.
Himmelsdorf:
- w szybkim czołgu możesz spróbować objazdu za torami. Nie próbuj na początku na wariata gnać ulicami. Jak już będzie wiadomo gdzie nie ma wroga, można spróbować "ukraść" bazę. Nie warto pchać się pod górę, użyteczność tego manewru jest mniej więcej taka sama jak na Prochorovce.
Ensk:
- oczy dookoła głowy. Na tej mapie wróg może wyjechać z każdej strony. Szczególnie narażone są bazy z racji początkowego rozłożenia graczy. Jeśli nie lubisz walki w tłoku, zostań do obrony, coś na pewno pod lufę wjedzie.
Murovanka:
- startując przy lasku wiadomo, lepiej się w nim schować i razić wroga z boku. Tu nie ma wielkiego wyboru, chyba że ktoś lubi dostać salwę zza węgła w wiosce. Startując z drugiej strony lepiej chyba objechać pagórki okrążając je, niż narażać się na boczny ostrzał z lasu.
Lakeville:
- zostaw miasto rosyjskim czołgom - przeznaczeniem niemieckich jest jak najszybsze dotarcie do wrogiej bazy. I lepiej to zrobić jadąc po zewnętrznej stronie - środkowy przesmyk bardzo łatwo zablokować.

Jak mi się jeszcze coś przypomni, to dopiszę.
Pozdrawiam
Yuken/xbenio
Obrazek
xbenio is dead - long live Yuken !
Awatar użytkownika
rafsme
Posty: 220
Rejestracja: 27 lip 2010, 20:48

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: rafsme » 04 sie 2010, 18:00

Benio podsumuje, W czolgi ogolnie nie ma co sie pchac niemieckie narazie bo sa slabsze, bo nawet jak ktos idzie w ciezkie to i tak na koncu is7 jest lepszy od mausa;p No chyba ze scaut, leo rządzi !
Obrazek

My garage:
Is7 , Is4, Is3, leopard, bt2, S51, t34(going to be t54 in future)

Champions Battle League - Gold and Silver, Junior Battle League - Gold and Silver, Western Closed Beta Championship - Bronze
Yuken
Posty: 35
Rejestracja: 04 sie 2010, 15:50

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Yuken » 04 sie 2010, 18:24

Tiger II jest ostatnim naprawdę wartościowym czołgiem Niemców. Na nim się zatrzymałem na RU, mam ponad 200k expa nabitego i nie mam zamiaru kupować Ausfa B. Uwielbiam grać T II i za nic w świecie nie zamieniłbym go na żaden inny, czy to rosyjski, czy niemiecki.
Obrazek
xbenio is dead - long live Yuken !
Awatar użytkownika
Paxiu1984
Posty: 76
Rejestracja: 14 lip 2010, 15:00

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Paxiu1984 » 04 sie 2010, 19:11

Kilka porad odnośnie celowania i charaktrystyki pancerza


pokusiłem się o mały wizerunek artystyczny na przykładzie t-34 ( bez fanfar tylko ;p)

http://img827.imageshack.us/img827/718/t342.gif

W te miejsca mamy celować, największa szansa przebicia
miejsca który praktycznie nie da się przebić, pocisk nie leci prostopadle do pancerza lecz równolegle przez co grubość wzrasta do niebotycznych rozmiarów
miejsce celowania auto-aima, najgrubszy pancerz, bardzo ładnie pochylone płyty pancerza przez co z np. 80mm grubości pocisk pokonuje drogę tak jakby pancerz miał ok 100-120mm

dodajmy jeszcze ekstremalne kąty np wróg wjeżdża na górkę i całe podwozie jego jest skierowane ku górze np. o 25 stopni, my z kolei na dnie dolinki sobie przyczajeni siedzimy i pras strzał w wieże wroga, która w tym momencie jeśli ma jakiekolwiek pochyłości ładnie każdy pocisk będzie odbijać nawet 152 mm w ISU-152 z penetracją 286/329/90 co nieraz już zaznałem, zresztą zobaczcie jak łatwo przebija się wieżę w KV i zobaczcie jakie ona ma pochyłości ;]
Przykład: http://img199.imageshack.us/i/shot027k.jpg/
te czerwone miejsca prawie na pewno nie zostaną spenetrowane

Złotą zasadą jest by nie celować w wieżę, wyjątek to tylko KV z tą wielgachną wieżą

Czasami to aż się dziwę czemu nikt nie korzysta w miejscach gdzie się da z tego sposobu
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Hull_ ... iagram.png
Chodzi oczywiście o "Hull-down position" wtedy niska sylwetka wieży, kąt pancerza na wierzy i czyścimy teren niejednokrotnie nie trzeba by było tracić na przeprawie 2-3 czołgów. zresztą nawet mały kamyczek (w ataku) jest lepszy od gąszczu krzaków a ukształtowanie terenu jest największym sprzymierzeńcem

tutaj przykład jak idealnie można to na jednej z map wykorzystać
http://img823.imageshack.us/f/shot018i.jpg/
Mały a jednocześnie najsilniejszy fragment pancerza własnego czołgu jest odsłonięty
Obrazek
Sylar
Posty: 24
Rejestracja: 08 sie 2010, 15:51

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Sylar » 08 sie 2010, 16:09

Połowa tego co napisał SaucerheadTharpe jest śmieszna, a druga połowa bez komentarza. Yuken jesli myslisz że Isowi 7 daje dużo ta ogromna max prędkośc to się mylisz, gdyz przy 35 km/h tym czolgiem nie idzie dobrze skręcać.
Awatar użytkownika
Paxiu1984
Posty: 76
Rejestracja: 14 lip 2010, 15:00

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Paxiu1984 » 08 sie 2010, 17:35

kolego a wiesz jaki efekt psychologiczny IS-7 może wprowadzać w teamie przeciwnika gdy zjawia się zaraz na początku w połowie mapy ;] 50 km przy tym czołgu to bardzo dużo, zreszta jakby obracał się szybciutko to wiesz co to by było ..... M1A1 Abrams musiałby wtedy podkulić ogon bo IS-7 byłby czołgiem idealnym

acha najważniejsze - jeśli coś krytykujesz to prosiłbym o konkretną krytykę niż parę pustych słów na wiatr, dla osoby która uważa, że na pewnych kwestiach zna się lepiej nie będzie z tym problemu ;)
Obrazek
Sylar
Posty: 24
Rejestracja: 08 sie 2010, 15:51

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Sylar » 08 sie 2010, 17:50

Panie Paxiu jak byś chciał wiedzieć to grałem IS7 i nie jest on wstanie ropędzić się do 50 km/h, a po patchu 0.4.2 jest nawet cięzko rozpędzić się do 40km/h

acha najważniejsze - jeśli coś krytykujesz to prosiłbym o konkretną krytykę niż parę pustych słów na wiatr, dla osoby która uważa, że na pewnych kwestiach zna się lepiej nie będzie z tym problemu


Wiesz co za dużo czasu by to trwało.
Awatar użytkownika
Paxiu1984
Posty: 76
Rejestracja: 14 lip 2010, 15:00

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Paxiu1984 » 08 sie 2010, 17:55

Czasu mamy dużo, w końcu jutro świat się nie kończy ;]

w górach ciężko mu będzie ale na asfalcie oj widziałem jak śmiga choć nie grałem
Obrazek
Awatar użytkownika
Nadchodze
Posty: 157
Rejestracja: 10 lip 2010, 16:50

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Nadchodze » 08 sie 2010, 17:58

Każdy następny post, który nie dotyczy tematu "Vademecum przetrwania" będzie usuwany.

Wróć do „Poradniki”