Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Poradniki World of Tanks dla prawdziwych czołgistów.
Sedziwoj
Posty: 2
Rejestracja: 17 wrz 2010, 10:00

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Sedziwoj » 17 wrz 2010, 10:22

Cosik mało jest o lekkich czołgach. A tam zasady są dość proste, zatrzymasz się, nie żyjesz.
Tak więc zalecam o dbałość o stan gąsienic, bo je łatwo uszkodzić, nawet koledzy potrafią.
Spotykana taktyka MT jest wjechanie w LT właśnie w gąsienicę, aby musiał się zatrzymać. Tak więc jak widzimy kogoś kto celuje w nas cały swoim czołgiem musimy już wcześniej na to zareagować.
Może fajnie jest celować w najsłabsze części wrogich czołgów, ale jeżdżąc LT podstawową rzeczą na której się skupiamy to aby się ciągle poruszać. Tak więc prawy przycisk myszki aby sobie sam celował, bo jak zaczniemy to robić osobiście dość szybko zginiemy.
Dobrą taktyką na czołgi co wolno wieżyczką kręcą jest jechanie dookoła nich, ale nie ładnie po okręgu, najlepiej sprawdza się (nawet coś się uszkodzi osobnika) jak jeździ się dookoła ale w sposób kawałek prosta strzał, skręcamy, powtarzamy. W ten sposób mamy dużą szansę że trafimy, do tego nie jest do końca powiedziane kiedy skręcimy (bo jazda w kółko dla wrogów z pewnej odległości to nie lada gratka, po w pewnej chwili jedziemy wprost na nich, a wtedy trafi z pewnością).
Wspomniane wykorzystanie kamieni, zniszczonych czołgów, budynków itp. dopasowując się strzałami, można być widocznym dla wroga tylko gdy strzelamy. Ale trzeba pamiętać, że falowany teren, pod górkę czy na prawdę mało miejsca to prawie śmierć, bo to spowalnia. Więc drogi wybieramy najszybsze, bez ostrych podjazdów (chyba że wiemy że teren czysty).
Ulubionym naszym miejscem są krzaki szczególnie te gdzie artyleria siedzi, oni są tacy fajni do rozwalania, TD są też fajni ale nie jak jedzie się pod górkę, czy ulicą i się pokażą przed nosem, dlatego się unika takich miejsc. TD tak wolno się kręcą że w zad się prawie zawsze wsadza.

To są rzeczy które zaobserwowałem, ale nie mam wielkiego doświadczenia więc uwagi mile widziane. (choć walka LT przeciw dwóm MT i rozwalenie jednego drugiego zostawienie na 25% jest bardzo przyjemna)



//Usunąłem 2 posty poniżej ponieważ nie dotyczyły tematu. Na 1 stronie jest informacje że wszystkie postu nie dotyczące Vademecum przetrwania zostaną usuwane.
Nadchodze
-> World of Warships - walcz na morzu!
battleking
Posty: 107
Rejestracja: 02 wrz 2010, 17:37

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: battleking » 23 wrz 2010, 14:40

A ja jeszcze ruszę ten temat.... Najprostszy sposób przetrwania zakupić lekki czołg i czekać w bazie aż jakiś wróg wyjedzie.... Kto pierwszy odda strzał ten lepszy.... :) Przy wyższych tierach po prostu trzeba szukać osłon jak w FPS'ach :)
Obrazek
Sedziwoj
Posty: 2
Rejestracja: 17 wrz 2010, 10:00

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Sedziwoj » 23 wrz 2010, 19:58

battleking, pozwolę sobie zacytować:
Jedynym skutkiem strzału z małego działka na wielką odległość jest obwieszczenie miastu i światu, że siedzisz pod tym krzaczkiem.

Jedynie przeciw LT i SPG możesz w ten sposób coś zrobić, ale i tak skuteczniej jest je wymanewrować i oddać parę strzałów z bliska. Na prawdę LT da się sporo zrobić jeśli dobrze się nim kieruje (strata gąsienicy to śmierć zawsze w moim przypadku).
Tak więc siedząc w krzakach można, ale tylko dla osłony SPG ale też o wiele dalej w mapę, aby ich nie odsłonili. Co do osłony to zawsze jest przydatna, szczególnie jak się bije z cięższymi czołgami (dzięki budynkom rozwaliłem MT, drugiego co przyjechał z kolegą zostawiłem na 24%, a to tylko ja się bawiłem z nimi)

Ostatnio tak nie chcąc patrzeć na debili, co czasem się w bitwie zdarzają w olbrzymich ilościach, jak po moim zniszczeniu czekają na śmierć w krzakach, zacząłem bawić się artylerią (SPG).
Tak więc moje spostrzeżenia co do SPG, to dobre ukrycie jest fajne, ale czasem (zależy od składów) warto od razu przejść do celowania, czołgów może nie widać, ale jak ktoś wywali drzewo, czy rozwali płot to to zobaczymy. No właśnie, nie ma co wybierać uber super fajnych masakrycznie dobrych miejsc, bo często zajmuje to sporo czasu, w którym LT giną nadaremnie. Po drugie nie tylko Ty uważasz te miejsca za takie, a czasem strzela się proforma w nie, LT je sprawdzają jako pierwsze. Więc gorsze ale nieoczekiwane miejsce czasem jest najlepsze. (czasem jadę za LT bo wiem że tam nic nie ma i staję już na początku z goła nieoczekiwanym miejscu, czasem to się mści jak reszta uzna że krzaki przy bazie są im milsze niż walka).
Pamiętać trzeba że maskowanie działa najlepiej jak się nie wiercimy i broń boże strzelamy. Trzeba pamiętać, że trzymając prawy przycisk myszki możemy się rozglądać, nie kręcąc się (tyczy się to wszystkich czołgów). Tak więc jeśli coś jedzie na was, szanse na celny strzał są małe (jak jedzie na prost i nie kruczy, to z SPG LT ściąga się miodzio, tylko na boga on ma być celny), to lepiej liczyć że nie zauważy, niż się wiercić. Do tego jeśli już strzeliliśmy (a cokolwiek było w pobliży) czy przejechał ktoś obok nas, natychmiast zmieniamy miejsce, a nawet jak nie ma gdzie to sobie jedziemy w pole, to jest i tak lepsze niż dostanie z artylerii przeciwnika.
Co do strzelania w trybie artyleryjskim, to nie mam jakiejś dobrej strategii, ale z powodu małego rof lepiej poczekać aż się ktoś zatrzyma niż strzelić na wiwat, no chyba że jedzie prosto, to możemy przewidzieć gdzie za chwilę będzie.
Pamiętać trzeba że wybierając miejsce musimy mieć możliwość ostrzału interesujących nas obszarów, miasta są masakrą jak dla mnie, a z górami trzeba mieć to na względzie. No i nie ma co strzelać jeśli pocisk ma nie dolecieć.
Wybór celi jest też nie doprecyzowany u mnie, ale pierwsze SPG przeciwnika, potem TD, następnie te co się leją z naszymi, od pewnych celi, przez HT dalej, jednaj jeden dobry strzał artki nieźle może poharatać (pamiętać o tym jak mamy inne ammo o zmianie, ale najlepiej po strzale, aby nie marnować czasu na zbędne przeładowanie).
Na koniec dodam, aby patrzeć co ludzie wskazują, pilnować czy nie odkryła się artka przeciwnika, czy inny kąsek, obserwować czy coś nam nie zagraża (choć wolę aby właśnie o tym nam ktoś powiadomił klikając na mapę).
Aha jeszcze jedna rzecz, jak coś nas ma odkryć oddajemy w miarę możliwości najlepszy strzał i zwiewamy, krzycząc o pomoc, nie ma sensu obracać się czy czekać na przeładowanie, manewrem może uda się zwiać na chwilę (szczególnie jak mamy z górki) a stojąc w miejscu, artka przeciwnika już na pewno celuje, a strzał w tyłek oznacza prawie pewną śmierć.

Liczę jednak na jakieś uwagi, bo artki są jeszcze przeze mnie dość słabo obadane, mała skuteczność w porównaniu z LT jaką mi się udaje osiągnąć.
Ataman
Posty: 552
Rejestracja: 17 sie 2010, 17:38

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Ataman » 23 wrz 2010, 20:55

Sedziwoj pisze:Liczę jednak na jakieś uwagi, bo artki są jeszcze przeze mnie dość słabo obadane, mała skuteczność w porównaniu z LT jaką mi się udaje osiągnąć.


Warunkiem przeżycia i skuteczności artylerii jest współpraca LT i MT.
Bez tego żaden krzaczor / kamo / skill nie pomoże, giniesz od pierwszego scouta. Dobra, od strzału jego kolegi w SPG ;)

Każde miejsce postoju jest dobre, byle mieć pole ostrzału. Artyleria z siatką maskującą i odpowiednim poziomem umiejętności załogi (kamuflaż) znika 5-10 sekund po strzale nawet stojąc w mikrym krzaczku pośrodku pustyni (*), jest to ewidentny błąd gry ... ale na razie tak jest. Należy wykorzystywać do ukrycia wozu (**) nierówności terenu i skały, pełno ich na mapach (tu bardzo przydaje się wiedza zdobyta w czołgu). Stanie na górce polepsza zasięg, ale jest jednocześnie zaproszeniem "wykryj mnie, zabij mnie" dla każdego czołgu przeciwnika w promieniu ~300m.

Z artylerią niższych poziomów problem jest taki, że zabiera mało amunicji a często wrzuca ją do bitew w których potrzebuje połowy (nawet) naboi do wykończenia JEDNEGO "grubasa". Chyba że trafi w czuły punkt (ammo rack, zapalanie silnika - częste w grze przypadki, niestety dla czołgów a "stety" dla artylerii). Ale i na mapie tak trudnej (dla artylerzysty) jak Himmelsdorf daje się zrobić 3-4 fragi, oczywiście NIE grając SU-5 przeciw IS-4 ;)
Widok "satelitarny" fałszuje obraz terenu, początkujący artylerzyści często zapominają o wpływie różnicy poziomu na na miejsce gdzie trafi pocisk (celownik tego nie pokazuje dokładnie, im większa różnica wzniesienia tym większa rozbieżność między wskazaniami "zielonego kółka z krzyżykiem" a punktem w który uderzy pocisk).
"Mocniejsze" SPG też zabierają stosunkowo mało amunicji, z tym że nie mają problemu typu: "10 celnych strzałów na ubicie jednego celu" ;)
OK, IS-7 czy Maus nie padną po pierwszym strzale ... przeważnie nie. Nie mają też problemu z zasięgiem (nie mówię o "mieście" tylko normalnych mapach), który w przypadku mniejszych kalibrów powoduje konieczność jechania mocno do przodu. A z przodu strzelają! lepiej siedzieć z dala od tych świrów w MT i LT, bo co prawda rzadko trafiają ... ale przez przypadek mogą trafić, i będzie złomik z naszego pięknego działa :(


(*) - krzak musi być, nie ma krzaka = nie ma znikania
Ewentualnie wysoka trawa (jest w grze, nawet w dwóch odmianach), ale zdolności magiczne trawy nie dorównują krzakom. Sprawdzone naukowo ;)

(**) - albo raczej "uniknięcia ostrzału bezpośredniego" i zmniejszenia wrogom odległości w której "widzą" nasz pojazd. Nie "znikamy", ale żeby nas "widzieli" na linii pomiędzy wrogiem a nami nie może być przeszkód - artyleria szybciej niż czołg znika z pola widzenia, tak samo jak TD. Nieruchoma, bo w ruchu świeci na pół mapy :P


PS ja tak naprawdę używam głównie MT i HT, ale artylerię dokładnie przećwiczyłem. Kasa jest, exp jest ... tylko trochę nudne ;)
Awatar użytkownika
Guderian
Posty: 14
Rejestracja: 03 sie 2010, 15:08

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Guderian » 16 sty 2011, 16:27

W erze niewidzialnych TD zdecydowanie bardziej opłaca się kampić(z perspektywy HT).
Zawsze kiedy jesteś w ruchu jesteś widoczny czyli martwy.Ruszasz się dopiero kiedy zespół uzyska przewagę albo gdy skłoni cię do tego sytuacja(wróg atakuje całymi siłami jedną flankę itp).
Niestety w wysoko tierowych bitwach nie ma zwiadowców a mój is4 średnio nadaje się na rekonesans.Więc z reguły wygrywa drużyna która ma większą cierpliwość do kampienia albo ma wiecej t-54.
Obrazek
Awatar użytkownika
Slanek
Posty: 220
Rejestracja: 23 gru 2010, 19:49

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Slanek » 18 lut 2011, 14:20

Paxiu1984 pisze:Kilka porad odnośnie celowania i charaktrystyki pancerza


pokusiłem się o mały wizerunek artystyczny na przykładzie t-34 ( bez fanfar tylko ;p)

http://img827.imageshack.us/img827/718/t342.gif

W te miejsca mamy celować, największa szansa przebicia
miejsca który praktycznie nie da się przebić, pocisk nie leci prostopadle do pancerza lecz równolegle przez co grubość wzrasta do niebotycznych rozmiarów
miejsce celowania auto-aima, najgrubszy pancerz, bardzo ładnie pochylone płyty pancerza przez co z np. 80mm grubości pocisk pokonuje drogę tak jakby pancerz miał ok 100-120mm

dodajmy jeszcze ekstremalne kąty np wróg wjeżdża na górkę i całe podwozie jego jest skierowane ku górze np. o 25 stopni, my z kolei na dnie dolinki sobie przyczajeni siedzimy i pras strzał w wieże wroga, która w tym momencie jeśli ma jakiekolwiek pochyłości ładnie każdy pocisk będzie odbijać nawet 152 mm w ISU-152 z penetracją 286/329/90 co nieraz już zaznałem, zresztą zobaczcie jak łatwo przebija się wieżę w KV i zobaczcie jakie ona ma pochyłości ;]
Przykład: http://img199.imageshack.us/i/shot027k.jpg/
te czerwone miejsca prawie na pewno nie zostaną spenetrowane

Złotą zasadą jest by nie celować w wieżę, wyjątek to tylko KV z tą wielgachną wieżą

Czasami to aż się dziwę czemu nikt nie korzysta w miejscach gdzie się da z tego sposobu
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Hull_ ... iagram.png
Chodzi oczywiście o "Hull-down position" wtedy niska sylwetka wieży, kąt pancerza na wierzy i czyścimy teren niejednokrotnie nie trzeba by było tracić na przeprawie 2-3 czołgów. zresztą nawet mały kamyczek (w ataku) jest lepszy od gąszczu krzaków a ukształtowanie terenu jest największym sprzymierzeńcem

tutaj przykład jak idealnie można to na jednej z map wykorzystać
http://img823.imageshack.us/f/shot018i.jpg/
Mały a jednocześnie najsilniejszy fragment pancerza własnego czołgu jest odsłonięty


Bardzo czesto tak strzelam..Ostatnio tigerem 1 strzelilem tak minimausowi,koles dostal w silnik i stal na wydmie nie mogąc sie ruszyc a w dodatku wieża tak bardzo by sie nie "ukłoniła" zeby mnie trafic,a wiec postrzelalem mu w silnik i pozamiatane.. Tak da sie przetrwac długo lecz gdy artyleria cie zauwazy to ta dolinka stanie sie twoim grobowcem no chyba ze masz leosia ;p
golanmac
Posty: 434
Rejestracja: 20 sty 2011, 18:03

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: golanmac » 18 lut 2011, 16:44

SlanekPL pisze: Tak da sie przetrwac długo lecz gdy artyleria cie zauwazy to ta dolinka stanie sie twoim grobowcem no chyba ze masz leosia ;p

Nie łódź się, arta s-f potrafi zdjąć leosia na pełnej prędkości :)
Awatar użytkownika
Slanek
Posty: 220
Rejestracja: 23 gru 2010, 19:49

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Slanek » 18 lut 2011, 18:04

golanmac pisze:
SlanekPL pisze: Tak da sie przetrwac długo lecz gdy artyleria cie zauwazy to ta dolinka stanie sie twoim grobowcem no chyba ze masz leosia ;p

Nie łódź się, arta s-f potrafi zdjąć leosia na pełnej prędkości :)



WIEM bo sam gram artą ale ostatnio postanowilem pokoazac im jakimi są cieniasami i na mapie himmelsdorf lepardem (oczywiscie wyszyscy mnie widzieli) jezdzilem po torach i gdy zobaczylem gdzie leci pocisk to go unikalem,tak z 10 strzalow zmarnowali az sie nadzialem na pzkpfw4 ;p
golanmac
Posty: 434
Rejestracja: 20 sty 2011, 18:03

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: golanmac » 18 lut 2011, 18:47

SlanekPL pisze: jezdzilem po torach i gdy zobaczylem gdzie leci pocisk to go unikalem,tak z 10 strzalow zmarnowali az sie nadzialem na pzkpfw4 ;p

W niższych tierach się udaje, ale w wyższych, jak taki obiekt walnie obok Ciebie to jest po ptakach :)

pzd
m.
Awatar użytkownika
Slanek
Posty: 220
Rejestracja: 23 gru 2010, 19:49

Re: Vademecum przetrwania - czyli nie daj się zabić

Postautor: Slanek » 19 lut 2011, 11:23

ale teraz arta dostala -20% szybkosci strzalu wiec juz niejest taka groźna

Wróć do „Poradniki”