Obrona a capowanie

demox
Posty: 44
Rejestracja: 08 lis 2010, 21:22

Obrona a capowanie

Postautor: demox » 15 maja 2011, 15:55

Otóż zauważyłem taką jakby to nazwać... mentalność graczy podczas gry.
Zaczyna się bitwa wszystko ładnie idzie, bitwa w środku mapy się rozgrywa i nagle ktoś zaczyna capować naszą bazę. Co wtedy robią nasi? Prują do bazy przeciwnika, a cóż by innego? Przecież to oczywiste że jak przeciwnik zaczął już przejmować naszą bazę ma już 10% to ja pojadę do bazy przeciwnika, i mimo że jak dojadę to przeciwnik przejmie już 70% naszej bazy ale nie no pewnie jeszcze mam jakieś szanse :mrgreen:
Sytuacje obserwuję już od dość długiego czasu, i zawsze wygląda tak samo :evil: . Kilku jedzie desperacko do bazy bronić jej, kilku już straciło nadzieję i stoi w miejscu nic nie robiąc, i są jeszcze tacy którzy jadą przez całą mapę przeciwnika żeby się na nim zemścić i przejąć bazę!
Jest to irytujące bo zawsze jak gram, staram się jak najprędzej dostrzec zagrożenie. Jeśli tylko widzę że przeciwnik jest w pobliżu bazy, lub jest mało ludzi w bazie odrazu piszę back to base. Tylko że niestety to rzadko pomaga i ludzie jak gdyby nigdy nic dalej walczą. Dopiero jak już przeciwnik zaczyna capowanie to nagle wszyscy się orientują, i pomykają do bazy przeciwnika żeby zrobić to samo ;] :twisted:
Albo też już wygrywamy wtedy przeciwnik desperacko chce przejąć bazę i znów to samo nasi jadą do bazy przeciwnika zamiast bronić swojej.
Czasem też dzieje się tak że nasi oberwali zostało 4-5 czołgów na 10 czołgów przeciwnika które zmierzają ewidentnie do bazy i znów ta sama sytuacja się dzieje czyli nasi zamiast bronić jej wolą jechać do bazy przeciwnika która najprawdopodobniej jest broniona przez jakieś czołgi lub jeszcze lepiej nic nie robić i chronić swój drogocenny kawałek metalu.
Ta ostatnia sytuacja... Przecież to nawet w filmach jest, jak obrywamy to się wycofujemy. A najlepiej zrobić z bazy ostatni bastion i bronić jej do ostatku sił. W końcu kilku przeciwnikom jeszcze uprzykrzymy życie i dostaniemy za to trochę expa mimo porażki.
Więc dlaczego wszyscy notorycznie próbują na siłę przejmować bazę przeciwnika, rozumiem że jesteśmy już za połową, i ciężko będzie zdążyć ALE może ktoś opóźni przejmowanie bazy i zdążymy jednak. Lepsze to niż kolejny remis bo obie drużyny postanowiły przejmować bazę za wszelką cenę.
Na ensku to ja już cały czas siedzę w bazie bo jak tylko wyjadę to odrazu ktoś ją przejmuje :P :evil:
A druga sprawa że też ludzie przejmują bazę mimo że zostało z 7 czołgów w drużynie przeciwnika, to istne marnotrawstwo expa.
Wydaje mi się że to wszystko wynika z tego że właściciele czolgów powierzyli je w opiekę swoim kotom i psom i dlatego tak się dzieje. Po prostu nie myślą oni logicznie i w ogóle nie przykładają się do gry, na czym cierpi cała drużyna.
Wy też to zauważyliście? Mnie to irytuje bo ja jadę do bazy bronić jej a moi sobie po mapie jeżdżą, a gdyby pojechali za mną dalibyśmy rade się obronić.
Liczę na to że może jacyś niedoświadczeni gracze to przeczytają i następnym razem zamiast jechać na hura postanowią bronić bazy i postawić na zwycięstwo :twisted: a nie na jak zwykle.
-> World of Warships - walcz na morzu!
Awatar użytkownika
Harakiri20
Posty: 136
Rejestracja: 11 lip 2010, 17:21

Re: Obrona a capowanie

Postautor: Harakiri20 » 15 maja 2011, 16:47

demox pisze:Albo też już wygrywamy wtedy przeciwnik desperacko chce przejąć bazę i znów to samo nasi jadą do bazy przeciwnika zamiast bronić swojej.


( wygrywamy - wypchneliśmy przeciwnika oraz atakujemy już jego bazę - z reguły )

pewnie dlatego że nie mają już żadnych szans, aby wrócić do bazy i chociaż uszkodzić przeciwnika - ale prawdopodobnie uda nam się przejąć ich baze

demox pisze:Czasem też dzieje się tak że nasi oberwali zostało 4-5 czołgów na 10 czołgów przeciwnika które zmierzają ewidentnie do bazy i znów ta sama sytuacja się dzieje czyli nasi zamiast bronić jej wolą jechać do bazy przeciwnika która najprawdopodobniej jest broniona przez jakieś czołgi lub jeszcze lepiej nic nie robić i chronić swój drogocenny kawałek metalu.


Jeżeli "dojdziesz" do czołgów tier 8+ to poznasz to ; ) naprawa kosztuję naprawdę dużo i zamiast liczyć że może uszkodzisz wroga - lepiej się schować i przeczekać

baza z reguły jest broniona tylko przez arty ( zależy od mapy ) lub arty + td ( td też czasem leci przodem )


czemu się nie wracam ? dlatego że w pojedynkę nie zdziałasz nic ( solowy atak oraz cap jest baaardzo rzadki ) - dlatego lepiej pojechać i chociaż artylerie zniszczyć za którą jest dużo expa

demox pisze:A druga sprawa że też ludzie przejmują bazę mimo że zostało z 7 czołgów w drużynie przeciwnika, to istne marnotrawstwo expa.


1 może dlatego że mają już mało życia
2 za przejęcia bazy wroga jest więcej exp
3 małe szanse na zniszczenie wroga ( schowany, nikomu się nie chce go szukać )



demox pisze:Liczę na to że może jacyś niedoświadczeni gracze to przeczytają i następnym razem zamiast jechać na hura postanowią bronić bazy i postawić na zwycięstwo :twisted: a nie na jak zwykle.


Dlatego jeżeli chcesz poczuć jak naprawdę wygląda porządna bitwa - zacznij grać kompanie


ps. ogólnie bardzo się rozpisałeś - ale niestety przewałkowałeś jeden temat
Obrazek
Obrazek
wicek2006
Posty: 29
Rejestracja: 16 paź 2010, 13:54

Re: Obrona a capowanie

Postautor: wicek2006 » 15 maja 2011, 17:08

W drużynie, każdy ma swoje zadanie. Część atakuje, część broni, jak kto lubi i czym dysponuje.

Z drugiej strony jak jesteś w natarciu, to nagle nie możesz zawrócić bo dostaniesz 2 razy w tył i zostaniesz kolejnym wrakiem.

Odnośnie stylu gry, to ja lubię bronić i jak tylko możliwości sprzętowe i sytuacja pozwala, to nie oddalam się zbytnio od bazy. Tak by spokojnie móc wrócić i jednocześnie wspomóc atak z daleka.

Dzięki temu mam 1400 obrony do 600 przejmowanej na 600 bitew.
Obrazek
demox
Posty: 44
Rejestracja: 08 lis 2010, 21:22

Re: Obrona a capowanie

Postautor: demox » 15 maja 2011, 17:56

Harakiri20 pisze:Jeżeli "dojdziesz" do czołgów tier 8+ to poznasz to ; ) naprawa kosztuję naprawdę dużo i zamiast liczyć że może uszkodzisz wroga - lepiej się schować i przeczekać

baza z reguły jest broniona tylko przez arty ( zależy od mapy ) lub arty + td ( td też czasem leci przodem )


czemu się nie wracam ? dlatego że w pojedynkę nie zdziałasz nic ( solowy atak oraz cap jest baaardzo rzadki ) - dlatego lepiej pojechać i chociaż artylerie zniszczyć za którą jest dużo expa


I właśnie o to chodzi, każdy tak myśli że w pojedynke nie wracam bo się nie opłaca, a później nikt nie wraca i przegrywamy. Dlatego najlepiej mi się grało t-54 bo z tą prędkością jeszcze z bazy przeciwnika zdążałem wpaść do swojej bazy i powybijać to co trzeba. A za artylerię wcale nie jest dużo exp, więcej by było jakbyś uszkodził 2-3 zwykłe czołgi. Obrywasz i musisz płacić za naprawę ale dostajesz więcej kasy (kasa chyba nie zależy od tego czy wygrana czy przegrana)
Harakiri20 pisze:demox napisał(a):
A druga sprawa że też ludzie przejmują bazę mimo że zostało z 7 czołgów w drużynie przeciwnika, to istne marnotrawstwo expa.


1 może dlatego że mają już mało życia
2 za przejęcia bazy wroga jest więcej exp
3 małe szanse na zniszczenie wroga ( schowany, nikomu się nie chce go szukać )

1. Życie nic do tego nie ma, może moduły uszkodzone, rozumiem że są wyjątki i czasem lepiej capować ale to 1-2 osoby a nie cała horda.
2Jeśli byś zniszczył 7 czołgów dostałbyś około 2 tysiące expa, jeśli przejmiesz 100% bazy dostaniesz około 200 expa, no rzeczywiście byłoby więcej expa :P :P
Za 2-3 trafienia w czołg tego samego tieru jest więcej expa niż za przejęcie około 30-40% bazy (a zwykle tyle uda się przejąć jak zdobywa baze kilka osób)
3. 7 czołgów i miało by się nie chcieć szukać? To po co w ogóle się strzelać, lepiej odrazu lecieć capować wrogą baze (w sumie takie sytuacje też były)
Jak jest 1-2 czołgi to ja też wolę zcapować, ale momentami decyzje są nieprzemyślane

Harakiri20 pisze:Dlatego jeżeli chcesz poczuć jak naprawdę wygląda porządna bitwa - zacznij grać kompanie

Kompanie to można grać 9-10 tierem, narazie się trzeba pomęczyć. :evil:
A to że się rozpisałem ale wszystko dotyczyło jednego tematu to po 1 dlatego żeby było jasne o co mi chodzi a po 2 nie chciałbyś żebym poruszył kilka tematów bo byś to całą noc czytał. :mrgreen: :P
Generalnie chodzi o to że jest szansa na obronę bazy a gracze wolą jechać do bazy przeciwnika i spróbować przejąć. Już z 10-15 razy miałem tak że gdyby nie ja to by była porażka, a dużo razy nawet moja interwencja nie pomogła.

To może napiszę + i - capowania i obrony, jak coś możecie dopisać swoje :P .
+ i - capowania gdy przeciwnik capuje też naszą bazę:
+Dostajemy exp za przejęcie bazy (jednak nie jest go zbyt dużo)
+wygranie bitwy (! o ile któryś z naszych uderzy w przeciwnik,no chyba że naszych jest znacznie więcej ale zwykle przy 2+ czołgach nie ma to już dużej różnicy)
+ ewentualnie możemy spotkać przeciwników w wrogiej bazie i dostać exp i kredyciaki...
- ale jak już ich spotkamy to najprawdopodobniej nie pozwolą oni nam na przejęcie bazy, lub opóźnią nasze przejmowanie, dlatego to zależy od sytuacji
- duże prawdopodobieństwo porażki lub remisu (!!)

+ i - obrony bazy gdy mamy wybór cap or def:
+ na pewno nie przegramy jeśli zdążymy na czas, jeśli obronimy bazę możemy pomyśleć co dalej (dot. to jeśli przeciwników w bazie jest mniej niż naszych)
+ dostajemy exp i kredyty za obronę bazy (chyba jest tyle samo co za przejęcie!)
+ dostajemy exp i kredyty za uszkodzenie przeciwnika
+ dodatkowo szansa że dostaniemy exp i kredyty za wykrycie przeciwnika
+ jeśli obronimy bazę będzie czas na dalszą grę i uszkodzenia kolejnych przeciwników czyli zdobycia większej ilości doświadczenia
+ więcej funu za uszkadzanie przeciwników (chociaż dla niektórych może to nie być +, niektórzy wolą stać w bazie i nic nie robić niż walczyć)
+ jeśli bronimy bazę przed przeciwnikiem w przewadze przynajmniej wiemy że robiliśmy wszystko co w naszej mocy (można też spróbować jechać do bazy przeciwnika, ale jaki to ma sens skoro nie mamy najmniejszych szans na wygraną? Tak to przynajmniej jest nadzieja że uda nam się obronić bazę albo chociaż zrobimy tyle ile możemy)
+ zwykle po obronie bazy zostaje mało przeciwników i gra wtedy jest (przynajmniej moim zdaniem) najbardziej emocjonująca
- jak nas pokiereszują to musimy płacić za naprawę, a do tego koszta amunicji (tylko że mimo wszystko zdobywamy kredyty za uszkadzanie przeciwnika)
- możemy nie zdążyć i czeka nas porażka (ale tu chodzi o to żeby zorientować się w porę i wracać do bazy a nie w ostatnim momencie jak ma to w zwyczaju większość graczy)
- ewentualnie taki że jak obronimy bazę to i tak musimy walczyć dalej i możemy wtedy przegrać


I znowu się rozpisałem... Podziwiam tych co to teraz przeczytają :lol:
Ja już nic od siebie dodawać chyba nie muszę chyba że coś mi się jeszcze przypomni :D
Oczekuję na jakieś kontrargumenty :twisted:
tom21
Posty: 378
Rejestracja: 17 kwie 2011, 21:14

Re: Obrona a capowanie

Postautor: tom21 » 15 maja 2011, 21:19

mnie najbardziej denerwuje coś takiego jak w mojej drużynie zostało powiedzmy 10 czołgów a w przeciwnej np 4 i wtedy ludzie z mojego teama zamiast odszukać te 4 czołgi które gdzieś się schowały i zniszczyć dzięki czemu dostałbym więcej expa jadą na hura do bazy wroga i chcą ją przejmować , w takiej sytuacji mam nawet ochotę rozwalić tych którzy przejmują bazę wroga!!
raz z kolei zdarzyło mi się coś takiego że w moim teamie było 6 czołgów a w przeciwnej zostały 3 niszczyciele które się gdzieś okopały z czego 2 były gdzieś na wzniesieniu o kilkaset metrów od swojej bazy (mapka z takim miasteczkiem na wzniesieniu na środku i wąwozami po obu stronach. to co się wtedy stało było wręcz nie do pomyślenia. wszyscy rzucili się na wrogą bazę a ja jeździłem i szukałem wroga kiedy moi przejęli już ok 50% bazy te niszczyciele które sie okopały na wzgórzu rozpoczęły ostrzał swojej bazy na ślepo i oczywiście któryś pocisk trafił i moi musieli przejmować od nowa a trzeci ich niszczyciel zaczął przejmować naszą bazę. nie zdążyłem się wrócić bo grałem kw który jest strasznie wolny. to było straszne, ręce mi opadły jak to przegraliśmy mimo że pisałem i desperacko prosiłem żeby odszukać te 3 niszczyciele
Garaż: KW5; T-44; IS4; Jagdtiger; Bat Chatillon 25t; Object212; T-50-2; PzKpfwIII/IV; M4A3E2; MEDIUM MARK I + 2 miejsca w garażu
Czołgi odkryte na które nie mam hajsu:
IS7,Object 704
Awatar użytkownika
Rold
Posty: 351
Rejestracja: 27 kwie 2011, 16:43

Re: Obrona a capowanie

Postautor: Rold » 16 maja 2011, 0:16

Niszczyciele maja to do siebie , ze moga byc niezle ukryte , wiec nie dziwie sie , ze nie bylo chetnych na poszukiwania ich.Kazdy ma troche inna taktyke. Jesli ciezki czolg jest blisko bazy wroga to wiadomo , ze tam pojedzie , bo zanim zawroci do wlasnej bazy to juz moze byc ona przejeta przez wroga i wowczas sie nie przyda ani tu ani tu :roll: .
Amerykanskie: T71,T67,RamII,T30,T29,T26E4Super Pershing.
Niemieckie: PzKpfw38H735(f),Pz35S,Pz.Sfl.V,St.Emil,VK28.01.
Sowieckie: T-127,Obiekt416,A-43,LTTB,KW-1,KW-5.
Angielskie: CenturionMK.7/1.
Chińskie: T-34-2.
Francuskie: ARL44.
Japońskie: Type 4 Chi-To.
Awatar użytkownika
dna78
Posty: 124
Rejestracja: 20 sty 2011, 18:43

Re: Obrona a capowanie

Postautor: dna78 » 16 maja 2011, 5:48

Uszanowanie!
Faktycznie,pewne zwyczaje jakby się zmieniły po... wprowadzeniu płatności za konta Premium i złoto. Na Becie nieraz widziałem sytuacje takie,jak opisane przez założyciela tematu,ale teraz jest ich (w bitwach rozgrywanych przeze mnie) znacznie więcej. Podkreślam to,bo na pewno znajdzie się osoba,która na nie nie trafiła i stwierdzi,że dramatyzuję... Bezmyślny atak na bazę wroga w sytuacji,gdy na ekranie pojawia się czerwony pasek to dla mnie dowód na głupotę - co z tego,że ustrzelisz jakiegoś artusa czy niszczyciela,jeśli bitwa I TAK jest przegrana? Paręnaście już razy wracałem (bywało,że całkiem sam) i strzelałem do okupantów po to tylko,żeby "gepardy na gąsienicach" zdążyły objąć bazę wroga. Najczęściej ginę w takich akcjach,choć nieraz z satysfakcją,bo (o dziwo! Hmmm...) mam odznakę Obrońcy i czterocyfrową kwotę expa + przyjemnie długą listę zniszczonych/uszkodzonych pojazdów wroga.
Argument o kosztach naprawy jest chybiony - jeśli już dorobiłeś się wysokiego tieru,to nie po to,żeby sobie nim spokojnie jeździć i podziwiać widoczki,tylko do walki W ZESPOLE... Jeśli mielibyśmy iść takim tokiem myślenia,to jedyną rolą "top tanks" byłoby dumne bycie ozdobą listy. Nie kupuj Mercedesa,jeśli się boisz,że Ci go ukradną albo porysują...
Głupia sytuacja z jednej z ostatnich bitew:
Ensk,przegrywamy 5:10,a mimo to zdobywamy bazę,wszyscy. Przeciwnik rozproszony po mapie... Oho,zaczynają zdobywać naszą bazę! My mamy 70%,oni 10... 20... 40%... Zdążymy! Nie,do stu ptaszków!!! Nie zdążymy,bo... - nagle dwa z pięciu wozów ruszają w stronę naszej zdobywanej bazy! Nie pomagają wrzaski (tak to nazwałem,bo pisaliśmy dużymi literami na chacie) moje i reszty - ONI JADĄ BRONIĆ... Zielony pasek spada o połowę... Resztę niech sobie każdy dopowie. Tu nie ma argumentu na obronę takiego zachowania.
Faktycznie - wygląda na to,że najwartościowsi gracze odeszli z randomów do kompanii i pozostali albo "niedzielni gracze",którzy w wolnej chwili rozegrają parę bitew dla rozrywki albo ci spod znaku "fun & rush",dla których WoT,Quake i NFS to jedno i to samo...
Awatar użytkownika
baba1234
Posty: 1253
Rejestracja: 20 paź 2010, 8:38

Re: Obrona a capowanie

Postautor: baba1234 » 16 maja 2011, 7:02

Po prostu to "zaleta" randomów :P nigdy nie wiesz na jaką drużynę trafisz. Osobiście lubię jak większość teamu to kompanie- przyłączam się i atakujemy... Zazwyczaj w kompaniach mają jakby wyższe IQ i da się wygrać wtedy...natomiast jak drużyna jest typowo random (tzn zero kompanii) to wtedy to już toto lotek :/ Czasami połowa drużyny ginie w 30 sek a czasami wszyscy kampią w bazie (szczególnie denerwuje mnie jak mediumy pojadą same a heavy tanki kampią przy fladze i to na otwartej przestrzeni)...
Cóż uroki bitw losowych :)
Garażtype59,IS7,isu152,Object 704,Fv4202
Awatar użytkownika
Naginata
Posty: 512
Rejestracja: 30 mar 2011, 17:54

Re: Obrona a capowanie

Postautor: Naginata » 16 maja 2011, 7:16

tom21 pisze:wall of text
A wiesz co ja widziałem i to nie raz ani dwa? Kiedy zostało 5 na 2, tych 5 zamiast capować wrogą bazę postanowiło poszukać i ubić tych dwóch, co skończyło się tym, że dobrze okopani wybili wszystkich chojraków i wygrali. Ba, kiedyś widziałem jak jakiś moron ostrzelał swojego bo capował a onn chciał koniecznie dobijać i przez to przegrali.
Wiesz co ja kiedyś zrobiłem osobiście? Zostałem sam w uszkodzonym T29 przeciw 5 (PIĘCIU), w tym kolejnym T29 z ok. 90%hp, Tigerowi ze 100%hp, dwóm medom nie pamiętam jakim i arcie, oni byli juz prawie na naszym capie, a ja właśnie wjechałem na ich zabijając tą artę. W tym czasie oni zamiast capować postanowili mnie wykończyć, co skończyło się tym, że zdobyłem medal Kołobanowa, zobacz sobie za co jest przyznawany.
Nigdy, przenigdy niech ci się nie wydaje, że jak was zostało więcej to sobie wroga ot tak rozpykacie.
Ostatnio zmieniony 16 maja 2011, 8:24 przez Naginata, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Jeśli czegoś nie rozumiesz, to nie znaczy, że jest to głupie, ale może znaczyć, że ty jesteś.
Awatar użytkownika
michalku
Posty: 142
Rejestracja: 15 lut 2011, 8:26

Re: Obrona a capowanie

Postautor: michalku » 16 maja 2011, 7:53

No to nie jest takie czarno biale.
Zalezy od tego, na jakiej mapie sie capuje i jakie tanki (choc nas jest wiecej) to robia.
Np na Komarynie, nawet jak jest wiekszosc, to capowanie, bez ubezpieczenia, to masakra capujacych. Mozna ich zfragowac szybciutko. Nawet jak sa ciezsi. A nie daj Boże, jak w naszej dyspozycji jest chocby jedna arty. wtedy wystarczy tylko oswietlac.
Co innego gorskie, albo miejskie mapy. Tam mozna jednym wjechac i sie 'okopac'.

Ja generalnie wyznaje zasade, zeby nie capowac, jak przeciwna ekipa zostala na mapie, ale oczywiscie wszystko zalezy od sytuacji i od tego jak moja dynamika danej bitwy wyglada na tle pozostalych przy zyciu przeciwnikow. Jak widze, ze to lesery to capuje. Jak maja nabite jakies fragi, to raczej staram sie sam nie zostac fragiem i ich dorwac.
Garaż: kilka kruszynek
Player michalku statistics

Wróć do „Ogólny”